niedziela, 13 lipca 2014

Chapter 1

Czyli rozdział gdzie Jackie poznaje wszystkich, a wszyscy Jackie.

Notka od autorki: Kocham tych chłopców( w realu ) ,ale w opowiadaniu są wredni(czasami).


-Jesteśmy już na miejscu?
Spojrzałam na mojego ojca. Wystukiwał rytm jakiejś głupiej, nowej popowej piosenki w kierownicę.
-Nie. Jeszcze godzina – skupił się na swoim GPS-ie.
Westchnęłam. Moje ramię zdrętwiało, ponieważ spałam na nim, moje plecy dawały o sobie znać, a usta były nieznośnie suche. Jechaliśmy już przez dziesięć godzin, kto powiedział że MUSIMY wziąć ze sobą samochód?! Przeprowadzaliśmy się z słonecznej Californi, do deszczowego Londynu. Laluś. Mój ojciec dostał awans w swoim banku, więc teraz musimy przeprowadzić się do Londynu i wszystkie te gówna.
Przetarłam swoje oczy, i ponownie zaczęłam oglądać deszcz za szybą.
-I co z tego, że mam tylko 14 lat? Nadal mogę pieprzyć cię jak zwierzę.
Mój kochany braciszek, Josh. Podrywał naszą nową przyrodnią siostrę, Lindsay. Nazywałam ją Lindsay tipsiara... w moim pamiętniku.
-Josh! Język! - ojciec fuknął, podgłaśniając muzykę. Nasza macocha po prostu się zaśmiała, potrząsając swoim perfekcyjnymi blond włosami. Spojrzałam za szybę, w mrok. Jeszcze jedna godzina w tym domie wariatów. Potem sama dla siebie. Słyszałam, że dom do którego mamy się wprowadzić był świetny.
Jednak to oznaczało, że mój ostatni rok miałam zacząć pomiędzy obcymi ludźmi. Czekaj. Tipsiara Lindsay chciała tam być. Taa. Świetnie. A mój zboczony brat będzie świeżakiem. Nie żeby narzekał. Uwielbiał fakt, że w nowej szkole będzie wiele puszczalskich, a dokładniej w naszej 'szkole średniej'. Nazywajmy to po prostu liceum, okey?
Szukałam moich słuchawek, w kieszenie mojej kurtki. Były zaplątane jak cholera. Rozplątałam je z niezwykłą cierpliwością. To był jeden z moich talentów: cierpliwość.
Nie żebym miała ich wiele...:(
Włączyłam „Somewhere Over The Rainbow” na mojej mp3. Ponieważ mój gówniany telefon, nie potrafił nawet robić zdjęć. I pewnie zastanawiacie się czemu do cholery mój ojciec był bogaty, a ja miałam gówniany telefon? To dlatego, że nie chciałam zepsuć drogiego telefonu.
Chociaż miałam MacBook'a..
Zamknęłam oczy, i oparłam głowę o szybę.
Kiedy je otworzyłam, wjeżdżaliśmy na ładną uliczkę. Twarz Josh'a była przyklejona do mojej szyby, prawdopodobnie Lindsay odepchnęła go od siebie kiedy chciał poczuć jej piersi. Dziwka.
-O boże, tu jest TAK zimno! - Powiedziała Lindsay kiedy wysiadła z samochodu. Mój tato głośno zamknął drzwi.
Bez wątpienia było jej zimno. Jej mini spódniczka, była tak mini, że mogłam zobaczyć kolor jej stringów. (Czarny) Taką bieliznę nosi. Jej obcisły top, nie pomagał w ogóle. Ugh, jest taką paniusią.

Cała nasza piątka zebrała się na froncie ganku, pod dachem. Lało jak z cebra. Ojciec przeklnął, kiedy złapał klucz w swoich kieszeniach, i otworzył drzwi. Wszedł do środka, prawie się przewracając, przed tym jak zapalił światło.
Byliśmy tutaj wcześniej, ale tylko na krótkie wakacje. Wtedy wynajmowaliśmy ten dom, jednak kilka miesięcy później, zdecydowaliśmy się go kupić.
Wszyscy(czytaj: ja i mój tata) wnieśliśmy walizki i wszystkie śmieci do środka, zostawiając je na dywanie. Każdy wziął własne rzeczy, zanim wkroczyłam do swojego pokoju.
Sypialnia rodziców była na pierwszym piętrze, wraz z dwoma gościnnymi sypialniami. Pokój Josh'a, mój i Lindsay był na drugim piętrze, które miało własną łazienkę i pokój gier.
Rzuciłam się na łóżko, wdychając zapach poduszki. Zamknęłam oczy na chwilę, po czym wstałam i zapaliłam światło.
Po godzinie układania ciuchów w szafie i zapisywania starych kontaktów w nowym telefonie(tak, tata dał mi swojego Iphone'a 4) w końcu wzięłam prysznic.
Byłam tak zmęczona, że nie potrafiłam utrzymać moich oczu otwartych. Dlatego zasnęłam.

4 dni później
-Ruszcie swoje dupy tutaj! - usłyszałam krzyk taty z dołu.
-Idę ! - ja, Josh i Lindsay krzyknęliśmy naraz.
Ubrałam się i chwyciłam plecak.
Ubranie: KLIK
Wyszłam ze swojego pokoju jako pierwsza, przed tym jak zbiegłam po schodach, wprost do kuchni. Spojrzałam na zegarek. Była 7:30. Ugh. Nienawidziłam tego. Szkoła w Ameryce, zaczynała się o 9, nie o pieprzonej 8.
Wkrótce Lindsay zeszła na dół, miała na sobie troszkę zbyt obcisłą sukienkę i zabójcze szpilkina. Ja z kolei miałam na sobie moją kurtkę z czarnymi All Stars i jeansami.
-Gdzie-oh! Co tak długo? - tata powiedział do Josh'a, który siedział tak po prostu na swoim krześle obok mnie. Helen była już w pracy, była lekarzem. Dziwne, wyglądała jak dziwka. Najwyraźniej znalazła dla siebie pracę jako pielęgniarka w szpitalu, niedaleko.
-Musimy wstawać wcześniej, ludzie! Siódma rano, punkt! Chce was tutaj wszystkich o 7:20. Potem macie dziesięć minut na zjedzenie śniadania.. JOSH! Przestań dotykać Lindsay pod stołem!
Josh uśmiechnął się, i spojrzał na swoją owocową szlufkę. Przewróciłam oczami.
-A potem wyjeżdżamy punkt o 7:35. Mam do pracy na 8:00!
Po czym mówił coś o nie byciu przestraszonym i zacytował fragment głupiej rodzicielskiej książki(rrobił to przy każdej okazji) od kiedy moja mama była suką i to była jedyna rzecz jaką zostawiła ojcu po rozwodzie.
Ponownie chwyciłam swój plecak i wstałam. Josh i Lindsay, zrobili to samo.
Wsiedliśmy do samochodu, Lindsay mówiła o jakiś spodniach a Josh grał w Fifę na swoim Iphonie 4S.
Dojechaliśmy do szkoły w ciągu piętnastu minut, zostało nam jeszcze pięć minut do lekcji. Bałam się. Nie znałam nikogo poza Lindsay na całym roku.
-Biuro dyrektora w tę stronę. - powiedziała Lindsay wskazując na korytarz. Kilka głów (głównie męskich) obróciło się w naszą stronę. Gwizdali na Lindsay, mrugali po czym uśmiechali się. Typowe. Starałam się nadążać za nią, kiedy puszczała oczka w odpowiedzi na podrywy.
Zapukała dwa razy, zanim grubsza kobieta otworzyła drzwi.
-Oh. Witajcie! - zaszczebiotała – Musicie być tymi nowymi dziewczynkami!
Pokazała abyśmy weszły do środka. Był tam mały pokój zapełniony papierami i trofeami. Całkiem dobrą szkołę mieliśmy tutaj.
-Pana Huntera jeszcze nie ma, więc go zastąpie. Ty musisz być Lindsay … i … Jackie Vega?
Spojrzała na nas, ponad papiery które trzymała w ręku.
-To świetnie! Macie aktorstwo, angielski, chemię i algebre razem. - zaczęła.
-O mój boziu! - powiedziała Lindsay z udawanym entuzjazmem.
-Świetnie. A teraz dam wam wasze rozkłady zajęć.
Wręczyła mi papier. Spojrzałam na niego. Oh, świetnie. Pierwsza to lekcja to pieprzona biologia. To kpina.
-Okay. Czemu nie pójdziecie już do klas? Nadal macie dwie minuty. Numery i hasła do szafek macie na górze kartki. No. A teraz sio!
Pomachała na nas, a my wyszłyśmy na korytarz, który powoli zaczął pustoszeć.
Spojrzałam na numer mojej szafki. 421.
-Pa! - Lindsay krzyknęła do mnie, przed tym jak zniknęła.
Udałam się do mojej szafki, a wtedy zadzwonił dzwonek. Zostawiłam w szafce plecak, chwyciłam książke i zeszyt od Biologii.
-Klasa … 42 … klasa 42... - powtarzałam sama do siebie. Korytarze były już puste, co sygnalizowało że lekcje już się zaczęły.
Spojrzałam na drzwi i zobaczyłam na nich liczbę 42. Przełknęłam ślinę.
No to idziemy.
Otworzyłam drzwi, i wtedy zdałam sobie sprawę że drzwi były naprzedzie klasy. Cholera.
Wszyscy przestali rozmawiać, po prostu lampili się na mnie.
-Uhm-
-Kim jesteś? - zapytał się nauczyciel.
-Ja .. uhm.. Jestem Jackie Vega. Jestem nowa.
-Oczywiście. Wejdź i usiądź gdziekolwiek. - wymamrotał. Mimo tego wszyscy nadal lampili się na mnie.
-Uhm.. Gdzie powinnam ja..
-Ugh! - zajęczał, oglądając się po ogromnej klasie/labolatorium. - Obok Liam'a Payne.
Moje oczy próbowały znaleźć Liam'a.. Nikt tutaj nie wyglądał jak Liam. Nauczyciel westchnął ponownie, i przewrócił oczyma.
-Liam podnieś rękę.
Ręka wystrzeliła w górę, z tyłu klasy. Spojrzałam na bruneta. Wyglądał mi na James'a.
Jakimś cudem pokonałam drogę do niego, ignorując wszystkie spojrzenia, które miałam ze strony uczniów na moich zajęciach z rozszerzonej biologii. Tak przy okazji. Wszystkie moje zajęcia były rozszerzone. Poza chemią, matematyką i fizyką. Chciałam być pisarką, dziennikarką pewnego dnia, więc wszystko co związane z matma jest do dupy.
Siadłam na krześle, kładąc na ławkę książki. W pewnym sensie byłam szczęśliwa, nauczyciel nie kazał mi się przedstawić. To było oczywiste, że nie lubił swojej roboty.
-Jackie – wyszeptałam, wyciągając do niego rękę.
Spojrzał na nią i przewrócił oczami, nie potrząsając nią. Oh, więc był zbyt cool dla wszystkich. Jasne. Czemu nie.
Reszta lekcji minęła bardzo bardzo wolno... Liam nawet nie spojrzał na mnie, lampił się po prostu na zegar. Nauczyciel robił powtórkę wiadomości. Musiałam się skupić.
Dzwonek zadzwonił, co sprawiło że Liam podskoczył na krześle. Przypominało mi to trochę spotkanie Belli i Edwarda. Westchnęłam. Kocham Zmierzch.
Udałam się w stronę szafki i spojrzałam na plan lekcji, który był przyklejony do jej drzwi.
-Algebra - przeczytałam na głos. Fuknęłam. Świetnie. Lekcja z paniusią Lindsay.
Zabrałam rzeczy do Algebry, i podążałam w stronę klasy 79. To, oczywiście, było trudne do zrobienia, przez uczniów zapełniających korytarz. Znalazłam klasę, i westchnęłam usatysfakcjonowana widząc że tylko czterech uczniów było w pomieszczeniu. Była tam ciemnowłosa dziewczyna, która rozmawiała z blond laską wyglądającą jak dziwka, podobną do Lindsay. Był też blond chłopak, grający na swoim Iphone i czerwono włosa dziewczyna z okularami na nosie, który był w książce, siedziała ona na tyle klasy. Pokonałam drogę dzielącą mnie do niej, ciekawiąc przy tym dwie odpindżone dziwki.
Usiadłam obok czerwono włosej.
-Hej – powiedziałam, uśmiechając się.
Spojrzała się ponad książkę.
Nadal była cicho.
-Przepraszam. Nie przywykłam do tego, że ktoś ze mną rozmawia. - powiedziała, patrząc się w dół na swoje palce.
-Jest okey. Nie znam nikogo tutaj, również. Jackie – powiedziałam, wysuwając moją rękę do niej.
-Uhm... Rhya. - nieśmiało potrząsnęła moją rękę, kiedy wszyscy zaczęli zajmować swoje miejsca. Dzwonek zadzwonił, a miejsce obok mnie nadal było puste.
Nienawidziłam matmy. Młody nauczyciel przypominający Ezra z PLL(tak kocham to) wszedł do klasy, usprawiedliwiając swoje spóźnienie.
-Przepraszam, przepraszam... Korki na autostradzie, są masakryczne o tej porze dnia. - powiedział, stawiając kawę na swoim biurku, przed tym jak klasnął w ręcę i odwrócił się w naszą stronę. Klasnął ponownie, i spojrzał się na nas.
-Na nazwisko mam Schwarz... I jestem waszym nowym nauczycielem algebry. Jak już wiecie, Pani Beatle była za stara, i zdecydowała się odejść na emeryturę.
Odwrócił się i napisał swoje nazwisko na tablicy.
-A teraz pozwólcie, że przedstawimy się sobie nawzajem....Sekundka.
Zaczął przeszukiwać swoją teczkę, w niewiadomym celu. Wszystkie dziewczyny wyglądały na zadurzone w nim, wówczas gdy chłopcy wyglądali jakby chcieli go zabić.
-Tak. Przepraszam. TERAZ! Ja zacznę. Mam na imię Ron Schwarz i mam 22 lata.
Niektóre dziewczyny westchnęły, a dwie dziwki zaczęły wachlować sobie twarze.
Mój ulubiony kolor to niebieski, lubię orzeszki a ulubiony film to Incepcja.. A teraz zobaczmy.. pierwsza na liście.. Rheaya.. Darling?
-To jest.. Rhya.
-Mój błąd.
Pan Schwarz usiadł na biurku, zakładając nogę na nogę.
-Mam na imię Rhya Darling. Mam 17 lat. Mój ulubiony kolor to turkusowy. Lubię jeść masło orzechowe, a mój ulubiony film to Tytanik.
-Dziękuję Rhya. A teraz .. James Horan?
-Niall Horan. - blondyn prychnął, leżąc na swoim krześle. Niebieskooki brunet obok niego, zachichotał. - Mam na imię Niall Horan, i mam 18 lat. Mój ulubiony kolor to pomarańczowy. Jestem Irlandczykiem, najwyraźniej. Lubię jeść wszystko co jadalne, a ulubiony film to Grease.
-Dziękuję Niall.
Potem kolejnych dziesięć ludzi przedstawiło się.
-Zayn Malik?
Nikt nie odpowiedział. Wszyscy spojrzeli się na puste miejsce obok mnie.
-Nauczyciele ostrzegali mnie co do niego. Więc jest nieobecny.
Pan Schwarz prześledził raz jeszcze listę.
-Mackenzie Sandler?
Ręka z różowymi paznokciami wystrzeliła w górę. Blond dziwka pomachała palcami, zanim położyła je z powrotem na biurko, w pierwszym rzędzie. Jestem pewna że chciała pokazać trochę dekoltu.
-Taa. Mam na imię Mackenzie Sandler, i mam 17 lat. Mój ulubiony kolor to różowy, uwielbiam jeść sushi, a mój ulubiony film to Pamiętnik. Duuh.
Położyła się z powrotem na swoje krzesło, dumna ze swojej odpowiedzi.
-Następny jest … Louis Tomlinson?
Brunet siedzący obok Niall'a, uśmiechnął się. Każda dziewczyna spojrzała się na niego, pełna nadziei. Poza Rhyi'ą i Mackenzie. Ona uśmiechnęła się i puściła do niego oko. Spojrzałam na moją przyrodnią siostrę, która szeptała z ciemnowłosą dziwką, obok Mackenzie.
-Jestem Louis William Tomlinson i mam dwadzieścia lat.
Dwadzieścia?
-Mój ulubiony kolor to czerwony, ulubiony film to The Avengers. Uwielbiam jeść cipki.
Cała klasa wybuchła śmiechem, poza mną i Rhyi'ą, zamiast tego zarumieniłyśmy jak na dziewice przystało.
-Pan Tomlinson... O tobie też słyszałem. Czaruś. - Pan Schwarz powiedział, zanim spojrzał ponownie na listę.
-Jaqueline Vega? - przeczytał.
Spojrzałam w dół, na ławkę, uśmiechając się powoli, jak na luzera przystało.
-Tak. - odpowiedziałam
Wszyscy spojrzeli się na mnie.
-Mam na imię Jackie Vega, mam 17 lat. Mój ulubiony kolor to fiolet, lubię jeść pizzę a mój ulubiony film to Wredne Dziewczyny.
Jak tylko skończyłam mówić, Niall, Louis i Mackenzie zazgrzytali zębami.
-Więc jesteś z Ameryki? - Pan Schwarz zapytał.
Przytaknęłam głową – California
-LA! - Mackenzie krzyknęła, śmiejąc się. - Słaaabo!
Niektóre dziewczyny zaśmiały się wraz z nią.
- Okey, w takim razie.... Lindsay Vega. Jesteście siostrami?
-Tak. -zaćwierkała, sprawiając że każdy na nią spojrzał. Niall i Louis, uśmiechnęli się na ten widok. - Przyrodnimi. Jesteśmy nowe! Mam na imię Lindsay Vega i mam 18 lat. Mój ulubiony kolor to różowy, lubię jeść chińszczyznę a mój ulubiony film to Igrzyska Śmierci. Jestem też singielką.
Przewróciłam oczami. Typowe! Dostała podniecone gwizdy w odpowiedzi.
-Oohkej... a teraz .. Leslie Walsh?
Kolejna ciemnowłosa dziwka podniosła rękę, jej manicure pasował do manicuru Mackenzie
-Taaaak.... Jestem Leslie Walsh. Mam 17 lat, a mój ulubiony kolor to różowy. Lubię jeść kokę a mój ulubiony film to „To Tylko Seks”.
Wszyscy się zaśmiali.
-Ten rodzaj języka nie jest akceptowany przez szkołę, ale mi nie przeszkadza. - powiedział Pan Schwarz – Wracając do lekcji. Jakieś pytania do mnie?
-Jesteś singlem? - usłyszeliśmy głos Leslie.
-Tak jestem
-Dobrze...
Zadzwonił dzwonek, a ja westchnęłam z ulgą. Czułam palące się poliki.
-Do widzenia, nie zapominajcie o zostaniu w szkole! - to była ostatnią rzeczą jaką słyszałam, przed tym jak wybiegłam z klasy wprost do zatłoczonego korytarza.
Minęły kolejne dwie godziny, i nadszedł czas lunchu. Nie miałam bladego pojęcia gdzie była stołówka.
-Cześć, ponownie. - usłyszałam głos Rhyi obok siebie.
-Oh cześć!
-Pomyślałam, że skoro jesteś nowa... Mogłabym pokazać ci okolicę.
-Z wielką przyjemnością! - powiedziałam uśmiechając się.
-Zgaduję że szukasz stołówki, czyż nie?
-Tak.
-Tędy.
Podążałam za nią przez zatłoczony korytarz. Doszłyśmy w porę na lunch.
-Więc... Powiedz mi coś o wszystkich.
-Dobrze... To jest Mackenzie. - wskazała na blondynkę, która wkroczyła do stołówki. - Ale znasz ją z algebry. Jest najpopularniejszą dziewczyną w szkole. A właściwie to ona i Foxy five.
-Foxy five?
-Ta.. To jest jak nazywają siebie same. To jest żałosne, moim zdaniem.
-To kto jest w Foxy Five?
-Mackenzie, Leslie, Debbie, Taylor i .. wygląda na to, że twoja siostra właśnie zajęła miejsce Kim.
Obserwowałam moją siostrę, która weszła zaraz po Mackenzie.
-Oh.
-Taa. Nie ma tutaj wiele do opowiadania. Jest kapitanem cheerleaderek, przewodnicząca samorządu, zawsze królowa balu. Leslie, nie jest gorsza. Jest współ kapitanem drużyny, jak jej mały pachołek.
Patrzyłam jak usiadły na stole, który był na środku stołówki. Nikt inny nie stał w jego okolicy.
-Kto siedzi po drugiej stronie stolika? Tam jest.... siedem wolnych miejsc!
-Ta. Te są dla reszty.
-Reszty?
-Jason Kimmel, chłopak Leslie, Kurt Dallas, chłopak Taylor, Harry Styles, Zayn Malik, Liam Payne, Niall Horan i Louis Tomlinson.
-Czy on nie ma przypadkiem dwudziestu lat?
Rhya przytaknęła twierdząco głową.
-Tak ma. Zawsze zawalał chemię, więc nie mógł zdać, noi jeszcze nigdy nie pojawia się na letniej szkole.
-Oh.
-Taa. Są popularni. Serialnie, nigdy nawet nie próbuj rozmawiać z nimi, chyba że spytają się ciebie o coś.
-Powiedz mi coś o Liamie.
-Jest tym mądrym w grupie, ale słyszałam że jest najbardziej zrzędliwy.
-Taa.. Siedzę obok niego na biologii.
-Uhhh... Niemiło. W każdym bądź razie, jest cichy, ale niesamowicie pewny siebie i skryty. Każda dobra dziewczyna lubi go.
Zmarszczyła brwi.
-Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi do 9-go roku życia... kiedy przestali się nad nim znęcać. On stał się tym tyranem.
-Znęcał się nad słabszymi?
-Tak. Byłam i nadal jestem … czasami.
-Co się stało?
-Eh … zmienił swój wygląd, zaczął brać lekcję boxu.. zmienił się. Przestał ze mną rozmawiać i stał się popularny.
-A co z Niallem tym z algebry?
-Oh. On.. on jest bardzo dziwny. Kiedy tylko go widzisz, zawsze śpi. Może wyglądać na beztroską osobę, ale wiem że bierze narkotyki. Jest uzależniony, szczerze mówiąc. To dlatego jest taki blady.
-Oh.
-Zayn Malik. To jest chłopak, który nie pojawił się dzisiaj na algebrze. Jest pełen tajemnic. Rzadko pokazuje się na lekcjach, ale jakimś cudem jest dobrym uczniem. Poszedł do szkoły rok później niż reszta, dlatego ma 19, prawie 20 lat.
-I?
-Zaczął sobie odpuszczać. Jest humorzasty, i zazwyczaj śpi na lekcjach. Jeśli nie ma go na lekcji, pewnie pałęta się gdzieś paląc... albo zabija koty.
-Co?
Westchnęła kiedy zapłaciłyśmy za dwie porcje spaghetti i butelki wody. Pokonałyśmy drogę do wyizolowanego stolika w rogu. Byli tam dwaj inni goście, ale dbali o to aby mi odpowiedzieć.
Zobaczyłam mojego brata wchodzącego do stołówki, wraz z innymi dwoma chłopcami wyglądającymi na jego wiek.
-Cześć siostra! - krzyknął podchodząc do nas.
-Hej Josh.
-Cześć przyjaciółko mojej siostry! Więc słuchaj, w mojej klasie jest gorąca la-
-Naprawdę nie chcę o tym wiedzieć. - zakończyłam jego wypowiedź, a on pokazał mi palca zanim odwrócił się w drugą stronę i odszedł ze swoimi przyjaciółmi.
-Co do Zayn'a....?
-Tak. O nim. Jest niebezpieczny. Nie chcesz z nim zadrzeć, chyba że chcesz zostać zadźgana podczas snu. Poza tym, weź sobie moje słowa do serca, NIGDY ale to NIGDY nie idź do domu przez teren palaczy. To jego miejscówa. Tylko ci popularni mogą tam być.
-Okej ….?
Otworzyła swoje usta aby coś powiedzieć, ale zamknęła je kiedy drzwi otworzyły się, i pięciu chłopców weszło, a za nimi dwóch innych.
-To oni – wyszeptała.
Rozpoznałam Liama, Niall'a i Zayn'a. Była tam jeszcze dwójka, których nie znałam. Jeden był w czarnych włosach, z grzywką do góry, którą ostatnio pomalowano na blond u góry. I jeszcze jeden z kręconymi włosami, który miał na sobie czarną marynarkę,  zdawał się być liderem. Prawie, on i Louis. Pozostała dwójka z tyłu, to zapewne Kurt i Jason. Wepchnęli się do kolejki i zapłacili za swoje jedzenie, przed tym jak usiedli przy stoliku. Mackenzie usiadła na udach Harrego, a moja siostra przedstawiała się każdemu. Louis uśmiechnął się i potrząsnął jej rękę.
-To jest Zayn
Podążyłam za jej palcem i zobaczyłam chłopaka z odjazdowymi czarnymi włosami.
-Kto to ten w kręconych włosach?
-To jest Harry Styles. Spał ze wszystkimi z naszego roku .. oprócz mnie. I ciebie. I może twojej siostry, ale to się zmieni, bez obrazy.
-Nie wzięta, zaufaj mi. Czekaj. Nadal jesteś dziewicą?
-Nie. Ty?
-Nie – skłamałam
Wzięłam pełny widelec spaghetti.
-Wracając do Harrego. Jest facetem na baby, graczem szkoły. Jest z Mackenzie.. przez prawie dwa miesiące teraz, od kiedy spał z każdą dziewczyną, którą był zainteresowany. Pawdpodobnie zdecydował że Mackenzie była najlepsza w bzykanku, więc dlatego ją wybrał.
Zdławiłam śmiech, i kiwnęłam głową.
-Jest kapitanem drużyny piłkarskiej, jeśli w niej jesteś, jesteś popularny. Jeśli nie jesteś, możesz równie dobrze umrzeć. Wszystkie dziewczyny przy popularnym stoliku, są cheerleaderkami.
-Poza moją siostrą.
-Zaufaj mi, to się wkrótce zmieni. A wszyscy chłopcy są drużynie piłki nożnej. Louis jest współ kapitanem. A teraz o Louisie... jest zgrubsza jak Harry. Śpi z każdą laską jaką widzi. Oczywiście dziewczyny padają do jego stóp każdego dnia. Jednak jest singlem. Jest zawsze perwersyjny, więc jak palnie jakiś zboczony żart, jak dzisiaj w klasie, to norma. I jest bezczelny. Jak, bardzo bezczelny. Jeśli zacznie ciebie nienawidzić, nie ma odwrotu. Będzie ciebie nienawidził dopóki nie umrzesz, albo przeniesiesz się do innej szkoły.
-Oh.
Oh najwyraźniej było moim słowem dnia.
-I uważaj. Nigdy nawet nie rozmawiaj z nimi, bo są hejterami. Będą robić sobie z ciebie bekę. Jak cholera. Mogą przekroczyć granice, ich to nie obchodzi.
Kiwnęłam głową, a resztę godzinnej przerwy spędziłam na nie jedzeniu, a Rhya kontynuowała opisywać innych ludzi w szkole.
Wstałam, i powiedziałyśmy sobie nawzajem do zobaczenia, przed tym jak obróciłam się i poszłam wyrzucić swoje jedzenie.
Nienawidziłam spaghetti, zwłaszcza bolognese.
Potknęłam się jak niezdara, i wraz z spaghetti polecieliśmy w powietrze, pechowo wylądowało ono na czyjejś głowie. Albo .. w tym przypadku, na kilku głowach. Harry Styles, Mackenzie Sandler, Zayn Malik, Liam Payne, Niall Horan, Louis Tomlinson i Leslie Walsh byli pokryci spaghetti.
Leslie i Mackenzie krzyknęły wstając od stolika. Cała stołówka milczała.
-O. Mój. Boże. - Mackenzie prychnęła, patrząc na mnie.
-To. Jest. Prada! -krzyknęła Leslie, wskazując na swoją zrujnowaną sukienkę.
-Ja.. uhm.. Ja NAPRAWDĘ przepraszam. Tak bardzo przepraszam. Ja .. uhm.. ja
-Pożałujesz tego i to BARDZO. - Harry splunął, a Niall i Zayn kiwnęli w ramach zgody. Liam był zbyt zajęty wykrzykiwaniem przekleństwem w moją stronę, a Louis zabijał mnie w swojej wyobraźni. Niall wstał w tym samym czasie co Harry.
-Kimkolwiek jesteś, pożałujesz tego. - powiedział Harry, przed tym jak popchnął moje ramię i wychodząc ze stołówki, śledzony przez Leslie, Mackenzie, Niall'a, Liam'a i Louis'a. Zayn wstał jako ostatni, zostawiając pozostałą piątkę nastolatków przy stole i popychając mnie, wyszeptał:
-Bądź gotowa na najgorszy rok swojego życia.
Otworzyłam usta
-Witaj w piekle – była to ostatnia rzecz jaką powiedział zanim szybko wyszedł.
Oh. Po prostu świetnie.
Po tym jak wszyscy zaczęli rozmawiać o incydencie, Rhya powiedziała że mówili serio o sprawieniu iż to będzie najgorszy rok mojego życia. Reszta dnia minęła całkiem szybko. Miałam francuski i historię(Zayn był w mojej klasie ale nie pokazał się – szczęśliwa ja). Ostatnimi zajęciami były lekcje o zdrowiu. Te zajęcia miałam w Poniedziałki i Środy.
Zobaczyłam Rhyi'ę i usiadłam obok niej.
-Przed tym powinnam ci coś powie..
Jednak zaprzestała mówić kiedy zobaczyła Harr'ego, Niall'a, Zayn'a, Louis'a i Liam'a wchodzących do pokoju. Harry miał owiniętę ramię wokół ramion Mackenzie.
-Patrzcie, patrzcie. Czyż to nie ta frajerka, która nie potrafi chodzić normalnie? - Zayn zachichotał.
Dzwonek zadzwonił a oni usiedli z tyłu, śmiejąc się i krzycząc. Złączyli razem cztery ławki i pięć krzeseł. Trener wszedł do klasy, kiedy Mackenzie usiadła na udach Harr'ego.
-Styles, Malik, Tomlinson, Payne i Horan proszę bądźcie cicho.
Przestali się śmiać. Trener napisał słowo ''seks'' na tablicy.
Chłopcy zagwizdali podekscytowani.
-A teraz chciałbym wiedzieć kto już uprawiał seks.
Wszyscy podnieśli ręcę, w tym i ja.
-Pieprzona kłamczucha! - wykrzyknął Harry, uderzając moją rękę tak, że opadła na ławkę.
-Kto by chciał ciebie pieprzyć? - przemówił Niall, sprawiając że każdy w klasie zaśmiał się.
-Styles to jest kolejny dzień kary! - wykrzyczał trener, wskazując na niego. Harry uśmiechnął się i oparł się o usta Mackenzie. Spojrzałam na ziemię.
A teraz kto chciałby powiedzieć jak stracił swoje dziewictwo. Ktokolwiek?
Ręcę chłopaków, wystrzeliły w górę.
-Dobrze. Horan proponuję żebyś zaczął, skoro Panie mają pierwszeństwo.
-Miałem 16 lat i to było na imprezie.
-W takim razie nie jest to moment, który pamiętasz? Payne, zrobisz nam zszczyt?
-Również miałem 16 lat, i to było z moją dziewczyną, a bynajmniej wtedy.
-I?
-I co?
-I jak było?
-Dla mnie, dobrze. Dla niej, najlepszy seks w jej życiu.
Przybił żółwika z Louisem.
-Nie jesteś zbyt skromny. Malik?
-Miałem 15 lat. Jedyne co wiem to to, że krzyczała na tyle głośno kiedy w nią wszedłem, że przez następne dwa dni byłem głuchy.
Wszyscy wybuchli śmiechem.
-Kara dla ciebie! I nie waż się pokazywać ponownie na zajęciach bo podwoje twoją karę!
Potem spojrzał na Louis'a, który miał stopy na ławce.
-Oooh, panie Tomlinson! Dzięki czemu zawdzięczam tę przyjemność?
-Więc... słyszałem że daję Pan darmowe kondomy.
-Nie możesz wziąć ich dzisiaj! Ostatnio wziąłeś ich pięć.
-I zużyłem je wszystkie! - wyjaśnił
Każdy się śmiał, a moje poliki stały się czerwone.
-Twoja magiczna historia o tym jak straciłeś prawictwo?
-Dobrze. Byłem na obozie, kiedy miałem 15 lat. Ona miała 18 lat, i była niesamowicie zgrabna. Więc to zrobiłem.
-ŚWIETNIE. A teraz najlepsze na koniec. Styles, czy mógłbyś opowiedzieć swoją historię PONOWNIE?
-Prawdę mówiąc, nie ma sprawy. Miałem 14 lat a ona 20. Zrobiliśmy to na jej biurku.
-I sprawiłeś że ją wylali, oraz że była w ciąży.
Westchnęłam. Zaśmiali się na moją reakcję.
-W takim razie powiedz nam jak TY straciłaś dziewictwo! - wykrzyknął Zayn, wskazując na mnie.
Jednak trener mnie uratował, krzycząc:
-Wszyscy weźcie trochę kondonów!!
Podchodził do każdego po kolei. Wzięłam kondoma, rumieniąc się. Każdy z chłopców wział ich pięc, a Mackenzie oddała swojego kondoma dla Harr'ego mówiąc „ że i tak będą ich używać razem, więc nieważne kto je ma”.
Proszę.
Kondom został wyrwany z moich rąk. Spojrzałam w górę, i spotkałam niebieskie oczy Niall'a.
-Nie będziesz go potrzebowała. Nawet nie wiesz jak to otworzyć.
I z tym o to tekstem, wstali w tym samym czasie co zadzwonił dzwonek, oznajmiając koniec szkoły.
-Do jutra -Rhya pozdrowiła mnie, kiedy tylko zamknęłam szafkę, wyjmując swój plecak.
-Okay.
-Czekaj. Dasz mi swój numer?
Kiwnęłam i podyktowałam swój numer oraz Facebook'a. Najwidoczniej każdy w szkole miał go.
Wyszłam na zewnątrz, gdzie było zimno i padało. Wiatr uderzył mnie w twarz niespodziewanie. Musiałam udać się na pół godzinny spacer, bo nie miałam podwózki. Zobaczyłam skrót, za szkołą i stwierdziłam czemu nie?
Poszłam w jego stronę, i otworzyłam bramkę, aby odkryć mały dziedziniec a na nim kolejną bramkę, która powinna poprowadzić mnie na ulicę, z której już tylko piętnaście minut spaceru. Chciałam po prostu być w domu.
Zaczęłam iść, oglądając graffiti namalowane na ścianie, zniszczone ławki i kiepy leżące wszędzie wokół.
- No no no – jego akcent, sprawił że podskoczyłam do góry. Obróciłam twarz w stronę twarzy Zayn'a, który miał w ustach palącego się papierosa.
-Mała dziewica chce zostać wypatroszona*, bo pokazała się na naszym terytorium.
Niall pojawił się tam, również, potem Liam, Louis i Harry pojawili nie wiadomo jakim kurwa cudem.
-Ja.. Ja nie wiedziałam..
-Zamknij się. Powiedziałem ci abyś z nami nie zadzierała. - oschle odpowiedział Louis, zanim popchnął mnie na ścianę.
-Ty nie..
-ZAKMNIJ SIĘ! - jęknął Harry.
Zamknęłam usta, czując gorące łzy zbierające się w kąciku moich oczu.
-Oh, ona płacze. - fuknął Liam
Potem ktoś zawołał ich po imieniu, a ich głowy obróciły się wkoło. To był trener wołający ich na trening.
-Masz farta, suko. - Harry prychnął, przed tym jak oddał krok w tył i odszedł, śledzony przez pozostałą trójkę. Zayn nadal na mnie patrzył.
-Będziesz żałować tego, że się urodziłaś … dziwko.
Po czym zsunął moją kurtkę do przedramion, a nowy T-shirt odchylił tak, że moje ramię było na wierzchu. Przyssał się do niego gwałtownie, robiąc malinkę. Wydawało się miłe, ale potem odchylił swoją głowę.
-Dziewica. - wymamrotał, po czym wyjął z ust swojego papierosa i przycisnął do mokrego miejsca na moim ramieniu. Krzyknęłam w bólu.
Zamknął mi usta ręką, sprawiając że uderzyłam swoją głową o ceglaną ścianę. Łzy zaczęły ciec po moim policzku.
Odsunął się do tyłu, uśmiechając się.
-Do zobaczenia jutro.. jesteśmy twoimi nowymi tyranami.
Obrócił się do tyłu, raz jeszcze.
- Witaj w London Elementary*
Potem zniknął.
Wróciłam do domu, cała w łzach.
Kiedy przyszłam nie było nikogo w środku. Położyłam swój plecak na krześle, i wzięłam długą drzemkę, płacząc usypiałam sama siebie do snu.
Kiedy się obudziłam była 20, a wszyscy byli w domu. Zabrałam dla siebie kanapkę z kuchni, po czym poszłam do swojego pokoju, gdzie siadłam na miejscu przy oknie, patrząc w dół na oświetloną ulicę.
Niespodziewanie, Range Rover zwrócił moją uwagę. Zaparkował przy budynku, naprzeciwko naszego domu. Ktoś wysiadł z niego, trzaskając drzwiami.
Mogłam usłyszeć czyjś śmiech, a potem mniejsza postać wysiadła z drugiej strony auta. To była dziewczyna. Położył swoje ramię wokół niej, i pociągnął za sobą. Zachichotała, po czym weszli razem do domu. Otworzył dla niej drzwi, i przepuścił ją w nich, przed tym jak odwrócił się i zamknął samochód. Jego wzrok spotkał mój. A jego usta przybrały pewny siebie uśmiech, jego oczy miały złowieszczą iskrę w sobie.
Westchnęłam, spadając z mojego siedzenia.
Moim sąsiadem był Harry Styles.


*wypatroszyć- moja reakcja " WHAT THE FUCK"
*London Elementary - nazwa wwłasna, która w j.polskim nie ma sensu bo brzmi tak "Elementarny Londyn"
Witajcie, kochani! Nie wiem jakim cudem, ale te prawie 5 tysięcy słów przetłumaczyłam w jeden dzień! Jestem z siebie dumna :) 
Mi osobiście opowiadanie póki co(nie czytałam dalej) sprawia niesamowitą przyjemność. Informuję was, że ta sama autorka napisała TEENAGE DIRTBAG i THE ONE THAT GOT AWAY !!!!!!!!!!!!!!!!!
Btw, zły ZAYN ! 
Co dalej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz