środa, 27 sierpnia 2014
niedziela, 27 lipca 2014
niedziela, 13 lipca 2014
Chapter 1
Czyli
rozdział gdzie Jackie poznaje wszystkich, a wszyscy Jackie.
Notka
od autorki: Kocham tych chłopców( w realu ) ,ale w opowiadaniu są
wredni(czasami).
-Jesteśmy
już na miejscu?
Spojrzałam
na mojego ojca. Wystukiwał rytm jakiejś głupiej, nowej popowej
piosenki w kierownicę.
-Nie.
Jeszcze godzina – skupił się na swoim GPS-ie.
Westchnęłam.
Moje ramię zdrętwiało, ponieważ spałam na nim, moje plecy dawały
o sobie znać, a usta były nieznośnie suche. Jechaliśmy już przez
dziesięć godzin, kto powiedział że MUSIMY wziąć ze sobą
samochód?! Przeprowadzaliśmy się z słonecznej Californi, do
deszczowego Londynu. Laluś. Mój ojciec dostał awans w swoim banku,
więc teraz musimy przeprowadzić się do Londynu i wszystkie te
gówna.
Przetarłam
swoje oczy, i ponownie zaczęłam oglądać deszcz za szybą.
-I co z
tego, że mam tylko 14 lat? Nadal mogę pieprzyć cię jak zwierzę.
Mój
kochany braciszek, Josh. Podrywał naszą nową przyrodnią siostrę,
Lindsay. Nazywałam ją Lindsay tipsiara... w moim pamiętniku.
-Josh!
Język! - ojciec fuknął, podgłaśniając muzykę. Nasza macocha po
prostu się zaśmiała, potrząsając swoim perfekcyjnymi blond
włosami. Spojrzałam za szybę, w mrok. Jeszcze jedna godzina w tym
domie wariatów. Potem sama dla siebie. Słyszałam, że dom do
którego mamy się wprowadzić był świetny.
Jednak
to oznaczało, że mój ostatni rok miałam zacząć pomiędzy obcymi
ludźmi. Czekaj. Tipsiara Lindsay chciała tam być. Taa. Świetnie.
A mój zboczony brat będzie świeżakiem. Nie żeby narzekał.
Uwielbiał fakt, że w nowej szkole będzie wiele puszczalskich, a
dokładniej w naszej 'szkole średniej'. Nazywajmy to po prostu
liceum, okey?
Szukałam
moich słuchawek, w kieszenie mojej kurtki. Były zaplątane jak
cholera. Rozplątałam je z niezwykłą cierpliwością. To był
jeden z moich talentów: cierpliwość.
Nie
żebym miała ich wiele...:(
Włączyłam
„Somewhere Over The Rainbow” na mojej mp3. Ponieważ mój
gówniany telefon, nie potrafił nawet robić zdjęć. I pewnie
zastanawiacie się czemu do cholery mój ojciec był bogaty, a ja
miałam gówniany telefon? To dlatego, że nie chciałam zepsuć
drogiego telefonu.
Chociaż
miałam MacBook'a..
Zamknęłam
oczy, i oparłam głowę o szybę.
Kiedy
je otworzyłam, wjeżdżaliśmy na ładną uliczkę. Twarz Josh'a
była przyklejona do mojej szyby, prawdopodobnie Lindsay odepchnęła
go od siebie kiedy chciał poczuć jej piersi. Dziwka.
-O
boże, tu jest TAK zimno! - Powiedziała Lindsay kiedy wysiadła z
samochodu. Mój tato głośno zamknął drzwi.
Bez
wątpienia było jej zimno. Jej mini spódniczka, była tak mini, że
mogłam zobaczyć kolor jej stringów. (Czarny) Taką bieliznę nosi.
Jej obcisły top, nie pomagał w ogóle. Ugh, jest taką paniusią.
Cała
nasza piątka zebrała się na froncie ganku, pod dachem. Lało jak z
cebra. Ojciec przeklnął, kiedy złapał klucz w swoich kieszeniach,
i otworzył drzwi. Wszedł do środka, prawie się przewracając,
przed tym jak zapalił światło.
Byliśmy
tutaj wcześniej, ale tylko na krótkie wakacje. Wtedy wynajmowaliśmy
ten dom, jednak kilka miesięcy później, zdecydowaliśmy się go
kupić.
Wszyscy(czytaj:
ja i mój tata) wnieśliśmy walizki i wszystkie śmieci do środka,
zostawiając je na dywanie. Każdy wziął własne rzeczy, zanim
wkroczyłam do swojego pokoju.
Sypialnia
rodziców była na pierwszym piętrze, wraz z dwoma gościnnymi
sypialniami. Pokój Josh'a, mój i Lindsay był na drugim piętrze,
które miało własną łazienkę i pokój gier.
Rzuciłam
się na łóżko, wdychając zapach poduszki. Zamknęłam oczy na
chwilę, po czym wstałam i zapaliłam światło.
Po
godzinie układania ciuchów w szafie i zapisywania starych kontaktów
w nowym telefonie(tak, tata dał mi swojego Iphone'a 4) w końcu
wzięłam prysznic.
Byłam
tak zmęczona, że nie potrafiłam utrzymać moich oczu otwartych.
Dlatego zasnęłam.
4
dni później
-Ruszcie swoje dupy tutaj! - usłyszałam krzyk taty z dołu.
-Idę ! - ja, Josh i Lindsay krzyknęliśmy naraz.
Ubrałam się i chwyciłam plecak.
Ubranie: KLIK
Wyszłam ze swojego pokoju jako pierwsza, przed tym jak zbiegłam po
schodach, wprost do kuchni. Spojrzałam na zegarek. Była 7:30. Ugh.
Nienawidziłam tego. Szkoła w Ameryce, zaczynała się o 9, nie o
pieprzonej 8.
Wkrótce Lindsay zeszła na dół, miała na sobie troszkę zbyt
obcisłą sukienkę i zabójcze szpilkina. Ja z kolei
miałam na sobie moją kurtkę z czarnymi All Stars i jeansami.
-Gdzie-oh! Co tak długo? - tata powiedział do Josh'a, który
siedział tak po prostu na swoim krześle obok mnie. Helen była już
w pracy, była lekarzem. Dziwne, wyglądała jak dziwka. Najwyraźniej
znalazła dla siebie pracę jako pielęgniarka w szpitalu, niedaleko.
-Musimy wstawać wcześniej, ludzie! Siódma rano, punkt! Chce was
tutaj wszystkich o 7:20. Potem macie dziesięć minut na zjedzenie
śniadania.. JOSH! Przestań dotykać Lindsay pod stołem!
Josh uśmiechnął się, i spojrzał na swoją owocową szlufkę.
Przewróciłam oczami.
-A potem wyjeżdżamy punkt o 7:35. Mam do pracy na 8:00!
Po czym mówił coś o nie byciu przestraszonym i zacytował fragment
głupiej rodzicielskiej książki(rrobił to przy każdej okazji) od kiedy moja mama była suką i
to była jedyna rzecz jaką zostawiła ojcu po rozwodzie.
Ponownie chwyciłam swój plecak i wstałam. Josh i Lindsay, zrobili
to samo.
Wsiedliśmy do samochodu, Lindsay mówiła o jakiś spodniach a Josh
grał w Fifę na swoim Iphonie 4S.
Dojechaliśmy do szkoły w ciągu piętnastu minut, zostało nam
jeszcze pięć minut do lekcji. Bałam się. Nie znałam nikogo poza
Lindsay na całym roku.
-Biuro dyrektora w tę stronę. - powiedziała Lindsay wskazując na
korytarz. Kilka głów (głównie męskich) obróciło się w naszą
stronę. Gwizdali na Lindsay, mrugali po czym uśmiechali się.
Typowe. Starałam się nadążać za nią, kiedy puszczała oczka w
odpowiedzi na podrywy.
Zapukała dwa razy, zanim grubsza kobieta otworzyła drzwi.
-Oh. Witajcie! - zaszczebiotała – Musicie być tymi nowymi
dziewczynkami!
Pokazała abyśmy weszły do środka. Był tam mały pokój
zapełniony papierami i trofeami. Całkiem dobrą szkołę mieliśmy
tutaj.
-Pana Huntera jeszcze nie ma, więc go zastąpie. Ty musisz być
Lindsay … i … Jackie Vega?
Spojrzała na nas, ponad papiery które trzymała w ręku.
-To świetnie! Macie aktorstwo, angielski, chemię i algebre razem. - zaczęła.
-O mój boziu! - powiedziała Lindsay z udawanym entuzjazmem.
-Świetnie. A teraz dam wam wasze rozkłady zajęć.
Wręczyła mi papier. Spojrzałam na niego. Oh, świetnie. Pierwsza
to lekcja to pieprzona biologia. To kpina.
-Okay. Czemu nie pójdziecie już do klas? Nadal macie dwie minuty.
Numery i hasła do szafek macie na górze kartki. No. A teraz sio!
Pomachała na nas, a my wyszłyśmy na korytarz, który powoli zaczął
pustoszeć.
Spojrzałam na numer mojej szafki. 421.
-Pa! - Lindsay krzyknęła do mnie, przed tym jak zniknęła.
Udałam się do mojej szafki, a wtedy zadzwonił dzwonek. Zostawiłam
w szafce plecak, chwyciłam książke i zeszyt od Biologii.
-Klasa … 42 … klasa 42... - powtarzałam sama do siebie.
Korytarze były już puste, co sygnalizowało że lekcje już się
zaczęły.
Spojrzałam na drzwi i zobaczyłam na nich liczbę 42. Przełknęłam
ślinę.
No to idziemy.
Otworzyłam drzwi, i wtedy zdałam sobie sprawę że drzwi były
naprzedzie klasy. Cholera.
Wszyscy przestali rozmawiać, po prostu lampili się na mnie.
-Uhm-
-Kim jesteś? - zapytał się nauczyciel.
-Ja .. uhm.. Jestem Jackie Vega. Jestem nowa.
-Oczywiście. Wejdź i usiądź gdziekolwiek. - wymamrotał. Mimo
tego wszyscy nadal lampili się na mnie.
-Uhm.. Gdzie powinnam ja..
-Ugh! - zajęczał, oglądając się po ogromnej klasie/labolatorium.
- Obok Liam'a Payne.
Moje oczy próbowały znaleźć Liam'a.. Nikt tutaj nie wyglądał
jak Liam. Nauczyciel westchnął ponownie, i przewrócił oczyma.
-Liam podnieś rękę.
Ręka wystrzeliła w górę, z tyłu klasy. Spojrzałam na bruneta.
Wyglądał mi na James'a.
Jakimś cudem pokonałam drogę do niego, ignorując wszystkie
spojrzenia, które miałam ze strony uczniów na moich zajęciach z
rozszerzonej biologii. Tak przy okazji. Wszystkie moje zajęcia były
rozszerzone. Poza chemią, matematyką i fizyką. Chciałam być
pisarką, dziennikarką pewnego dnia, więc wszystko co związane z
matma jest do dupy.
Siadłam na krześle, kładąc na ławkę książki. W pewnym sensie
byłam szczęśliwa, nauczyciel nie kazał mi się przedstawić. To
było oczywiste, że nie lubił swojej roboty.
-Jackie – wyszeptałam, wyciągając do niego rękę.
Spojrzał na nią i przewrócił oczami, nie potrząsając nią. Oh,
więc był zbyt cool dla wszystkich. Jasne. Czemu nie.
Reszta lekcji minęła bardzo bardzo wolno... Liam nawet nie
spojrzał na mnie, lampił się po prostu na zegar. Nauczyciel robił
powtórkę wiadomości. Musiałam się skupić.
Dzwonek zadzwonił, co sprawiło że Liam podskoczył na krześle.
Przypominało mi to trochę spotkanie Belli i Edwarda. Westchnęłam.
Kocham Zmierzch.
Udałam się w stronę szafki i spojrzałam na plan lekcji, który
był przyklejony do jej drzwi.
-Algebra - przeczytałam na głos. Fuknęłam. Świetnie. Lekcja z
paniusią Lindsay.
Zabrałam rzeczy do Algebry, i podążałam w stronę klasy 79. To,
oczywiście, było trudne do zrobienia, przez uczniów zapełniających
korytarz. Znalazłam klasę, i westchnęłam usatysfakcjonowana
widząc że tylko czterech uczniów było w pomieszczeniu. Była tam
ciemnowłosa dziewczyna, która rozmawiała z blond laską
wyglądającą jak dziwka, podobną do Lindsay. Był też blond
chłopak, grający na swoim Iphone i czerwono włosa dziewczyna z
okularami na nosie, który był w książce, siedziała ona na tyle
klasy. Pokonałam drogę dzielącą mnie do niej, ciekawiąc przy tym
dwie odpindżone dziwki.
Usiadłam obok czerwono włosej.
-Hej – powiedziałam, uśmiechając się.
Spojrzała się ponad książkę.
Nadal była cicho.
-Przepraszam. Nie przywykłam do tego, że ktoś ze mną rozmawia. -
powiedziała, patrząc się w dół na swoje palce.
-Jest okey. Nie znam nikogo tutaj, również. Jackie –
powiedziałam, wysuwając moją rękę do niej.
-Uhm... Rhya. - nieśmiało potrząsnęła moją rękę, kiedy
wszyscy zaczęli zajmować swoje miejsca. Dzwonek zadzwonił, a
miejsce obok mnie nadal było puste.
Nienawidziłam matmy. Młody nauczyciel przypominający Ezra z
PLL(tak kocham to) wszedł do klasy, usprawiedliwiając swoje
spóźnienie.
-Przepraszam, przepraszam... Korki na autostradzie, są masakryczne o
tej porze dnia. - powiedział, stawiając kawę na swoim biurku,
przed tym jak klasnął w ręcę i odwrócił się w naszą stronę.
Klasnął ponownie, i spojrzał się na nas.
-Na nazwisko mam Schwarz... I jestem waszym nowym nauczycielem
algebry. Jak już wiecie, Pani Beatle była za stara, i zdecydowała
się odejść na emeryturę.
Odwrócił się i napisał swoje nazwisko na tablicy.
-A teraz pozwólcie, że przedstawimy się sobie
nawzajem....Sekundka.
Zaczął przeszukiwać swoją teczkę, w niewiadomym celu. Wszystkie
dziewczyny wyglądały na zadurzone w nim, wówczas gdy chłopcy
wyglądali jakby chcieli go zabić.
-Tak. Przepraszam. TERAZ! Ja zacznę. Mam na imię Ron Schwarz i mam
22 lata.
Niektóre dziewczyny westchnęły, a dwie dziwki zaczęły wachlować
sobie twarze.
Mój ulubiony kolor to niebieski, lubię orzeszki a ulubiony film to
Incepcja.. A teraz zobaczmy.. pierwsza na liście.. Rheaya.. Darling?
-To jest.. Rhya.
-Mój błąd.
Pan Schwarz usiadł na biurku, zakładając nogę na nogę.
-Mam na imię Rhya Darling. Mam 17 lat. Mój ulubiony kolor to
turkusowy. Lubię jeść masło orzechowe, a mój ulubiony film to
Tytanik.
-Dziękuję Rhya. A teraz .. James Horan?
-Niall Horan. - blondyn prychnął, leżąc na swoim krześle.
Niebieskooki brunet obok niego, zachichotał. - Mam na imię Niall
Horan, i mam 18 lat. Mój ulubiony kolor to pomarańczowy. Jestem
Irlandczykiem, najwyraźniej. Lubię jeść wszystko co jadalne, a
ulubiony film to Grease.
-Dziękuję Niall.
Potem kolejnych dziesięć ludzi przedstawiło się.
-Zayn Malik?
Nikt nie odpowiedział. Wszyscy spojrzeli się na puste miejsce obok
mnie.
-Nauczyciele ostrzegali mnie co do niego. Więc jest nieobecny.
Pan Schwarz prześledził raz jeszcze listę.
-Mackenzie Sandler?
Ręka z różowymi paznokciami wystrzeliła w górę. Blond dziwka
pomachała palcami, zanim położyła je z powrotem na biurko, w
pierwszym rzędzie. Jestem pewna że chciała pokazać trochę
dekoltu.
-Taa. Mam na imię Mackenzie Sandler, i mam 17 lat. Mój ulubiony
kolor to różowy, uwielbiam jeść sushi, a mój ulubiony film to
Pamiętnik. Duuh.
Położyła się z powrotem na swoje krzesło, dumna ze swojej
odpowiedzi.
-Następny jest … Louis Tomlinson?
Brunet siedzący obok Niall'a, uśmiechnął się. Każda dziewczyna
spojrzała się na niego, pełna nadziei. Poza Rhyi'ą i Mackenzie. Ona
uśmiechnęła się i puściła do niego oko. Spojrzałam na moją
przyrodnią siostrę, która szeptała z ciemnowłosą dziwką, obok
Mackenzie.
-Jestem Louis William Tomlinson i mam dwadzieścia lat.
Dwadzieścia?
-Mój ulubiony kolor to
czerwony, ulubiony film to The Avengers. Uwielbiam jeść cipki.
Cała klasa wybuchła śmiechem,
poza mną i Rhyi'ą, zamiast tego zarumieniłyśmy jak na dziewice
przystało.
-Pan Tomlinson... O tobie też
słyszałem. Czaruś. - Pan Schwarz powiedział, zanim spojrzał
ponownie na listę.
-Jaqueline Vega? - przeczytał.
Spojrzałam w dół, na ławkę,
uśmiechając się powoli, jak na luzera przystało.
-Tak. - odpowiedziałam
Wszyscy spojrzeli się na mnie.
-Mam na imię Jackie Vega, mam 17
lat. Mój ulubiony kolor to fiolet, lubię jeść pizzę a mój
ulubiony film to Wredne Dziewczyny.
Jak tylko skończyłam mówić,
Niall, Louis i Mackenzie zazgrzytali zębami.
-Więc jesteś z Ameryki? - Pan
Schwarz zapytał.
Przytaknęłam głową –
California
-LA! - Mackenzie krzyknęła,
śmiejąc się. - Słaaabo!
Niektóre dziewczyny zaśmiały się
wraz z nią.
- Okey, w takim razie.... Lindsay
Vega. Jesteście siostrami?
-Tak. -zaćwierkała, sprawiając że
każdy na nią spojrzał. Niall i Louis, uśmiechnęli się na ten
widok. - Przyrodnimi. Jesteśmy nowe! Mam na imię Lindsay Vega i
mam 18 lat. Mój ulubiony kolor to różowy, lubię jeść
chińszczyznę a mój ulubiony film to Igrzyska Śmierci. Jestem też
singielką.
Przewróciłam oczami. Typowe!
Dostała podniecone gwizdy w
odpowiedzi.
-Oohkej... a teraz .. Leslie Walsh?
Kolejna ciemnowłosa dziwka
podniosła rękę, jej manicure pasował do manicuru Mackenzie
-Taaaak.... Jestem
Leslie Walsh. Mam 17 lat, a mój ulubiony kolor to różowy. Lubię
jeść kokę a mój ulubiony film to „To Tylko Seks”.
Wszyscy się zaśmiali.
-Ten rodzaj języka nie jest
akceptowany przez szkołę, ale mi nie przeszkadza. - powiedział Pan
Schwarz – Wracając do lekcji. Jakieś pytania do mnie?
-Jesteś singlem? - usłyszeliśmy
głos Leslie.
-Tak jestem
-Dobrze...
Zadzwonił dzwonek, a ja westchnęłam
z ulgą. Czułam palące się poliki.
-Do widzenia, nie zapominajcie o
zostaniu w szkole! - to była ostatnią rzeczą jaką słyszałam,
przed tym jak wybiegłam z klasy wprost do zatłoczonego korytarza.
Minęły kolejne dwie godziny, i
nadszedł czas lunchu. Nie miałam bladego pojęcia gdzie była
stołówka.
-Cześć, ponownie. - usłyszałam
głos Rhyi obok siebie.
-Oh cześć!
-Pomyślałam, że skoro jesteś
nowa... Mogłabym pokazać ci okolicę.
-Z wielką przyjemnością! -
powiedziałam uśmiechając się.
-Zgaduję że szukasz stołówki,
czyż nie?
-Tak.
-Tędy.
Podążałam za nią przez
zatłoczony korytarz. Doszłyśmy w porę na lunch.
-Więc... Powiedz mi coś o
wszystkich.
-Dobrze... To jest Mackenzie. -
wskazała na blondynkę, która wkroczyła do stołówki. - Ale znasz
ją z algebry. Jest najpopularniejszą dziewczyną w szkole. A
właściwie to ona i Foxy five.
-Foxy five?
-Ta.. To jest jak nazywają siebie
same. To jest żałosne, moim zdaniem.
-To kto jest w Foxy Five?
-Mackenzie, Leslie, Debbie, Taylor i
.. wygląda na to, że twoja siostra właśnie zajęła miejsce Kim.
Obserwowałam moją siostrę, która
weszła zaraz po Mackenzie.
-Oh.
-Taa. Nie ma tutaj wiele do
opowiadania. Jest kapitanem cheerleaderek, przewodnicząca
samorządu, zawsze królowa balu. Leslie, nie jest gorsza. Jest współ
kapitanem drużyny, jak jej mały pachołek.
Patrzyłam jak usiadły na stole,
który był na środku stołówki. Nikt inny nie stał w jego
okolicy.
-Kto siedzi po drugiej stronie
stolika? Tam jest.... siedem wolnych miejsc!
-Ta. Te są dla reszty.
-Reszty?
-Jason Kimmel, chłopak Leslie, Kurt
Dallas, chłopak Taylor, Harry Styles, Zayn Malik, Liam Payne, Niall
Horan i Louis Tomlinson.
-Czy
on nie ma przypadkiem dwudziestu lat?
Rhya przytaknęła twierdząco
głową.
-Tak ma. Zawsze zawalał chemię,
więc nie mógł zdać, noi jeszcze nigdy nie pojawia się na letniej
szkole.
-Oh.
-Taa. Są popularni. Serialnie,
nigdy nawet nie próbuj rozmawiać z nimi, chyba że spytają się
ciebie o coś.
-Powiedz mi coś o Liamie.
-Jest tym mądrym w grupie, ale
słyszałam że jest najbardziej zrzędliwy.
-Taa.. Siedzę obok niego na
biologii.
-Uhhh... Niemiło. W każdym bądź
razie, jest cichy, ale niesamowicie pewny siebie i skryty. Każda
dobra dziewczyna lubi go.
Zmarszczyła brwi.
-Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi
do 9-go roku życia... kiedy przestali się nad nim znęcać. On stał
się tym tyranem.
-Znęcał się nad słabszymi?
-Tak. Byłam i nadal jestem …
czasami.
-Co się stało?
-Eh … zmienił swój
wygląd, zaczął brać lekcję boxu.. zmienił się. Przestał ze
mną rozmawiać i stał się popularny.
-A co z Niallem tym z algebry?
-Oh. On.. on jest bardzo dziwny.
Kiedy tylko go widzisz, zawsze śpi. Może wyglądać na beztroską
osobę, ale wiem że bierze narkotyki. Jest uzależniony, szczerze
mówiąc. To dlatego jest taki blady.
-Oh.
-Zayn Malik. To jest chłopak, który
nie pojawił się dzisiaj na algebrze. Jest pełen tajemnic. Rzadko
pokazuje się na lekcjach, ale jakimś cudem jest dobrym uczniem.
Poszedł do szkoły rok później niż reszta, dlatego ma 19, prawie
20 lat.
-I?
-Zaczął sobie odpuszczać. Jest
humorzasty, i zazwyczaj śpi na lekcjach. Jeśli nie ma go na lekcji,
pewnie pałęta się gdzieś paląc... albo zabija koty.
-Co?
Westchnęła kiedy zapłaciłyśmy
za dwie porcje spaghetti i butelki wody. Pokonałyśmy drogę do
wyizolowanego stolika w rogu. Byli tam dwaj inni goście, ale dbali o
to aby mi odpowiedzieć.
Zobaczyłam mojego brata wchodzącego
do stołówki, wraz z innymi dwoma chłopcami wyglądającymi na jego
wiek.
-Cześć siostra! - krzyknął
podchodząc do nas.
-Hej Josh.
-Cześć przyjaciółko mojej
siostry! Więc słuchaj, w mojej klasie jest gorąca la-
-Naprawdę nie chcę o tym wiedzieć.
- zakończyłam jego wypowiedź, a on pokazał mi palca zanim
odwrócił się w drugą stronę i odszedł ze swoimi przyjaciółmi.
-Co do Zayn'a....?
-Tak. O nim. Jest niebezpieczny. Nie
chcesz z nim zadrzeć, chyba że chcesz zostać zadźgana podczas
snu. Poza tym, weź sobie moje słowa do serca, NIGDY ale to NIGDY
nie idź do domu przez teren palaczy. To jego miejscówa. Tylko ci
popularni mogą tam być.
-Okej ….?
Otworzyła swoje usta aby coś
powiedzieć, ale zamknęła je kiedy drzwi otworzyły się, i pięciu
chłopców weszło, a za nimi dwóch innych.
-To oni – wyszeptała.
Rozpoznałam Liama, Niall'a i
Zayn'a. Była tam jeszcze dwójka, których nie znałam. Jeden był w
czarnych włosach, z grzywką do góry, którą ostatnio pomalowano na
blond u góry. I jeszcze jeden z kręconymi włosami, który miał na
sobie czarną marynarkę, zdawał się być liderem. Prawie,
on i Louis. Pozostała dwójka z tyłu, to zapewne Kurt i Jason.
Wepchnęli się do kolejki i zapłacili za swoje jedzenie, przed tym
jak usiedli przy stoliku. Mackenzie usiadła na udach Harrego, a moja
siostra przedstawiała się każdemu. Louis uśmiechnął się i
potrząsnął jej rękę.
-To jest Zayn
Podążyłam za jej palcem i
zobaczyłam chłopaka z odjazdowymi czarnymi włosami.
-Kto to ten w kręconych włosach?
-To jest Harry Styles. Spał ze
wszystkimi z naszego roku .. oprócz mnie. I ciebie. I może twojej
siostry, ale to się zmieni, bez obrazy.
-Nie wzięta, zaufaj mi. Czekaj.
Nadal jesteś dziewicą?
-Nie. Ty?
-Nie – skłamałam
Wzięłam pełny widelec spaghetti.
-Wracając do Harrego. Jest facetem
na baby, graczem szkoły. Jest z Mackenzie.. przez prawie dwa
miesiące teraz, od kiedy spał z każdą dziewczyną, którą był
zainteresowany. Pawdpodobnie zdecydował że Mackenzie była
najlepsza w bzykanku, więc dlatego ją wybrał.
Zdławiłam śmiech, i kiwnęłam
głową.
-Jest kapitanem drużyny
piłkarskiej, jeśli w niej jesteś, jesteś popularny. Jeśli nie
jesteś, możesz równie dobrze umrzeć. Wszystkie dziewczyny przy
popularnym stoliku, są cheerleaderkami.
-Poza moją siostrą.
-Zaufaj mi, to się wkrótce zmieni.
A wszyscy chłopcy są drużynie piłki nożnej. Louis jest współ
kapitanem. A teraz o Louisie... jest zgrubsza jak Harry. Śpi z każdą
laską jaką widzi. Oczywiście dziewczyny padają do jego stóp
każdego dnia. Jednak jest singlem. Jest zawsze perwersyjny, więc
jak palnie jakiś zboczony żart, jak dzisiaj w klasie, to norma. I
jest bezczelny. Jak, bardzo bezczelny. Jeśli zacznie ciebie
nienawidzić, nie ma odwrotu. Będzie ciebie nienawidził dopóki nie
umrzesz, albo przeniesiesz się do innej szkoły.
-Oh.
Oh najwyraźniej było moim słowem
dnia.
-I uważaj. Nigdy nawet nie
rozmawiaj z nimi, bo są hejterami. Będą robić sobie z ciebie
bekę. Jak cholera. Mogą przekroczyć granice, ich to nie obchodzi.
Kiwnęłam głową, a resztę
godzinnej przerwy spędziłam na nie jedzeniu, a Rhya kontynuowała
opisywać innych ludzi w szkole.
Wstałam, i powiedziałyśmy sobie
nawzajem do zobaczenia, przed tym jak obróciłam się i poszłam
wyrzucić swoje jedzenie.
Nienawidziłam spaghetti, zwłaszcza
bolognese.
Potknęłam się jak niezdara, i
wraz z spaghetti polecieliśmy w powietrze, pechowo wylądowało ono
na czyjejś głowie. Albo ..
w tym przypadku, na kilku głowach. Harry Styles, Mackenzie Sandler,
Zayn Malik, Liam Payne, Niall Horan, Louis Tomlinson i Leslie Walsh
byli pokryci spaghetti.
Leslie i Mackenzie krzyknęły
wstając od stolika. Cała stołówka milczała.
-O. Mój. Boże. - Mackenzie
prychnęła, patrząc na mnie.
-To. Jest. Prada! -krzyknęła
Leslie, wskazując na swoją zrujnowaną sukienkę.
-Ja.. uhm.. Ja NAPRAWDĘ
przepraszam. Tak bardzo przepraszam. Ja .. uhm.. ja
-Pożałujesz tego i to BARDZO. -
Harry splunął, a Niall i Zayn kiwnęli w ramach zgody. Liam był
zbyt zajęty wykrzykiwaniem przekleństwem w moją stronę, a Louis
zabijał mnie w swojej wyobraźni. Niall wstał w tym samym czasie co
Harry.
-Kimkolwiek jesteś, pożałujesz
tego. - powiedział Harry, przed tym jak popchnął moje ramię i
wychodząc ze stołówki, śledzony przez Leslie, Mackenzie, Niall'a,
Liam'a i Louis'a. Zayn wstał jako ostatni, zostawiając pozostałą
piątkę nastolatków przy stole i popychając mnie, wyszeptał:
-Bądź gotowa na najgorszy rok
swojego życia.
Otworzyłam usta
-Witaj w piekle – była to
ostatnia rzecz jaką powiedział zanim szybko wyszedł.
Oh. Po prostu świetnie.
Po tym jak wszyscy zaczęli
rozmawiać o incydencie, Rhya powiedziała że mówili serio o
sprawieniu iż to będzie najgorszy rok mojego życia. Reszta dnia
minęła całkiem szybko. Miałam francuski i historię(Zayn był w
mojej klasie ale nie pokazał się – szczęśliwa ja). Ostatnimi
zajęciami były lekcje o zdrowiu. Te zajęcia miałam w Poniedziałki
i Środy.
Zobaczyłam Rhyi'ę i usiadłam obok
niej.
-Przed tym powinnam ci coś powie..
Jednak zaprzestała mówić kiedy
zobaczyła Harr'ego, Niall'a, Zayn'a, Louis'a i Liam'a wchodzących
do pokoju. Harry miał owiniętę ramię wokół ramion Mackenzie.
-Patrzcie, patrzcie. Czyż to nie ta
frajerka, która nie potrafi chodzić normalnie? - Zayn zachichotał.
Dzwonek zadzwonił a oni usiedli z
tyłu, śmiejąc się i krzycząc. Złączyli razem cztery ławki i
pięć krzeseł. Trener wszedł do klasy, kiedy Mackenzie usiadła na
udach Harr'ego.
-Styles, Malik, Tomlinson, Payne i
Horan proszę bądźcie cicho.
Przestali się śmiać. Trener
napisał słowo ''seks'' na tablicy.
Chłopcy zagwizdali podekscytowani.
-A teraz chciałbym wiedzieć kto
już uprawiał seks.
Wszyscy podnieśli ręcę, w tym i
ja.
-Pieprzona kłamczucha! - wykrzyknął
Harry, uderzając moją rękę tak, że opadła na ławkę.
-Kto by chciał ciebie pieprzyć? -
przemówił Niall, sprawiając że każdy w klasie zaśmiał się.
-Styles to jest kolejny dzień kary!
- wykrzyczał trener, wskazując na niego. Harry uśmiechnął się i
oparł się o usta Mackenzie. Spojrzałam na ziemię.
A teraz kto chciałby powiedzieć
jak stracił swoje dziewictwo. Ktokolwiek?
Ręcę chłopaków, wystrzeliły w
górę.
-Dobrze. Horan proponuję żebyś
zaczął, skoro Panie mają pierwszeństwo.
-Miałem 16 lat i to było na
imprezie.
-W takim razie nie jest to moment,
który pamiętasz? Payne, zrobisz nam zszczyt?
-Również miałem 16 lat, i to było
z moją dziewczyną, a bynajmniej wtedy.
-I?
-I co?
-I jak było?
-Dla mnie, dobrze. Dla niej,
najlepszy seks w jej życiu.
Przybił żółwika z Louisem.
-Nie jesteś zbyt skromny. Malik?
-Miałem 15 lat. Jedyne co wiem to
to, że krzyczała na tyle głośno kiedy w nią wszedłem, że przez
następne dwa dni byłem głuchy.
Wszyscy wybuchli śmiechem.
-Kara dla ciebie! I nie waż się
pokazywać ponownie na zajęciach bo podwoje twoją karę!
Potem spojrzał na Louis'a, który
miał stopy na ławce.
-Oooh, panie Tomlinson! Dzięki
czemu zawdzięczam tę przyjemność?
-Więc... słyszałem że daję Pan
darmowe kondomy.
-Nie możesz wziąć ich dzisiaj!
Ostatnio wziąłeś ich pięć.
-I zużyłem je wszystkie! -
wyjaśnił
Każdy się śmiał, a moje poliki
stały się czerwone.
-Twoja magiczna historia o tym jak
straciłeś prawictwo?
-Dobrze. Byłem na obozie, kiedy
miałem 15 lat. Ona miała 18 lat, i była niesamowicie zgrabna. Więc
to zrobiłem.
-ŚWIETNIE. A teraz najlepsze na
koniec. Styles, czy mógłbyś
opowiedzieć swoją historię PONOWNIE?
-Prawdę mówiąc, nie ma sprawy.
Miałem 14 lat a ona 20. Zrobiliśmy to na jej biurku.
-I sprawiłeś że ją wylali, oraz
że była w ciąży.
Westchnęłam. Zaśmiali się na
moją reakcję.
-W takim razie powiedz nam jak TY
straciłaś dziewictwo! - wykrzyknął Zayn, wskazując na mnie.
Jednak trener mnie uratował,
krzycząc:
-Wszyscy weźcie trochę kondonów!!
Podchodził do każdego po kolei.
Wzięłam kondoma, rumieniąc się. Każdy z chłopców wział ich
pięc, a Mackenzie oddała swojego kondoma dla Harr'ego mówiąc „
że i tak będą ich używać razem, więc nieważne kto je ma”.
Proszę.
Kondom został wyrwany z moich rąk.
Spojrzałam w górę, i spotkałam niebieskie oczy Niall'a.
-Nie będziesz go potrzebowała.
Nawet nie wiesz jak to otworzyć.
I z tym o to tekstem, wstali w tym
samym czasie co zadzwonił dzwonek, oznajmiając koniec szkoły.
-Do jutra -Rhya pozdrowiła mnie,
kiedy tylko zamknęłam szafkę, wyjmując swój plecak.
-Okay.
-Czekaj. Dasz mi swój numer?
Kiwnęłam i podyktowałam swój
numer oraz Facebook'a. Najwidoczniej każdy w szkole miał go.
Wyszłam na zewnątrz, gdzie było
zimno i padało. Wiatr uderzył mnie w twarz niespodziewanie.
Musiałam udać się na pół godzinny spacer, bo nie miałam
podwózki. Zobaczyłam skrót, za szkołą i stwierdziłam czemu nie?
Poszłam w jego stronę, i
otworzyłam bramkę, aby odkryć mały dziedziniec a na nim kolejną
bramkę, która powinna poprowadzić mnie na ulicę, z której już
tylko piętnaście minut spaceru. Chciałam po prostu być w domu.
Zaczęłam iść, oglądając
graffiti namalowane na ścianie, zniszczone ławki i kiepy leżące
wszędzie wokół.
- No no no – jego akcent, sprawił
że podskoczyłam do góry. Obróciłam twarz w stronę twarzy
Zayn'a, który miał w ustach palącego się papierosa.
-Mała dziewica chce
zostać wypatroszona*, bo pokazała się na naszym terytorium.
Niall pojawił się tam, również,
potem Liam, Louis i Harry pojawili nie wiadomo jakim kurwa cudem.
-Ja.. Ja nie wiedziałam..
-Zamknij się. Powiedziałem ci abyś
z nami nie zadzierała. - oschle odpowiedział Louis, zanim popchnął
mnie na ścianę.
-Ty nie..
-ZAKMNIJ SIĘ! - jęknął Harry.
Zamknęłam usta, czując gorące
łzy zbierające się w kąciku moich oczu.
-Oh, ona płacze. - fuknął Liam
Potem ktoś zawołał ich po
imieniu, a ich głowy obróciły się wkoło. To był trener wołający
ich na trening.
-Masz farta, suko. - Harry prychnął,
przed tym jak oddał krok w tył i odszedł, śledzony przez
pozostałą trójkę. Zayn nadal na mnie patrzył.
-Będziesz żałować tego, że się
urodziłaś … dziwko.
Po czym zsunął moją kurtkę do
przedramion, a nowy T-shirt odchylił tak, że moje ramię było na
wierzchu. Przyssał się do niego gwałtownie, robiąc malinkę.
Wydawało się miłe, ale potem odchylił swoją głowę.
-Dziewica. - wymamrotał, po czym
wyjął z ust swojego papierosa i przycisnął do mokrego miejsca na
moim ramieniu. Krzyknęłam w bólu.
Zamknął mi usta ręką, sprawiając
że uderzyłam swoją głową o ceglaną
ścianę. Łzy zaczęły ciec po moim policzku.
Odsunął się do tyłu, uśmiechając
się.
-Do zobaczenia jutro.. jesteśmy
twoimi nowymi tyranami.
Obrócił się do tyłu, raz
jeszcze.
- Witaj w London Elementary*
Potem zniknął.
Wróciłam do domu, cała w łzach.
Kiedy przyszłam nie było nikogo w
środku. Położyłam swój plecak na krześle, i wzięłam długą
drzemkę, płacząc usypiałam sama siebie do snu.
Kiedy się obudziłam była 20, a
wszyscy byli w domu. Zabrałam dla siebie kanapkę z kuchni, po czym
poszłam do swojego pokoju, gdzie siadłam na miejscu przy oknie,
patrząc w dół na oświetloną ulicę.
Niespodziewanie, Range Rover zwrócił
moją uwagę. Zaparkował przy budynku, naprzeciwko naszego domu.
Ktoś wysiadł z niego, trzaskając drzwiami.
Mogłam usłyszeć czyjś śmiech, a
potem mniejsza postać wysiadła z drugiej strony auta. To była
dziewczyna. Położył swoje ramię wokół niej, i pociągnął za
sobą. Zachichotała, po czym weszli razem do domu. Otworzył dla
niej drzwi, i przepuścił ją w nich, przed tym jak odwrócił się
i zamknął samochód. Jego wzrok spotkał mój. A jego usta
przybrały pewny siebie uśmiech, jego oczy miały złowieszczą
iskrę w sobie.
Westchnęłam, spadając z mojego
siedzenia.
Moim
sąsiadem był Harry Styles.
*wypatroszyć- moja reakcja " WHAT THE FUCK"
*London Elementary - nazwa wwłasna, która w j.polskim nie ma sensu bo brzmi tak "Elementarny Londyn"
Witajcie, kochani! Nie wiem jakim cudem, ale te prawie 5 tysięcy słów przetłumaczyłam w jeden dzień! Jestem z siebie dumna :)
Mi osobiście opowiadanie póki co(nie czytałam dalej) sprawia niesamowitą przyjemność. Informuję was, że ta sama autorka napisała TEENAGE DIRTBAG i THE ONE THAT GOT AWAY !!!!!!!!!!!!!!!!!
Btw, zły ZAYN !
Co dalej?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















